Nad Wdą po raz drugi


Październikowe Towarzyskie Zawody Muchowe im.Edmunda Antropika mamy już za sobą. Pogoda i tym razem nas rozpieściła - wprawdzie rano, gdy zebraliśmy się przy grobie Mundzia, był lekki przymrozek, ale za to w południe w słońcu, temperatura dochodziła do kilkunastu stopni. Przy bezchmurnym niebie Bory Tucholskie wyglądały jak malowane a Wda, wiadomo, piękna jak zawsze.

Dwudziestu dwóch uczestników z pomorskich Klubów i Towarzystw Wędkarskich pobrało karty startowe i rozjechało się na różne odcinki łowiska. Każdy był sędzią sam dla siebie, powszechne zastosowanie miały haki bezzadziorowe, nikt nie sugerował obniżenia wymiaru ochronnego, a ryby możliwie szybko powracały do wody. Ustaliliśmy czas łowienia od godz 9.00 do 15-tej, ale niektórzy zaczęli później, a inni skończyli wcześniej - nie to było najważniejsze; liczyła się idea spotkania, sceneria i dobre towarzystwo.

Warto podkreślić, że dżentelmeńska formuła zawodów, której od lat byłem gorącym zwolennikiem i propagatorem, sprawdziła się po raz kolejny. Dzisiaj istotą wędkarstwa muchowego jakże często staje się pogoń za punktami, klasyfikacjami, nowinkami technicznymi i sprzętowymi... Jedni nazywają to postępem, inni zbyt dalekim odejściem od korzeni... My, to znaczy uczestnicy spotkań nad Wdą, w przyjętych założeniach szlachetnej rywalizacji, opartej na uczciwości i wzajemnym zaufaniu, do tych korzeni muszkarstwa nawiązujemy... a Mundzio siedzi zadowolony na białej chmurce przy imadełku i kręci dla nas muchy.

Około południa lipienie się uaktywniły i gdzieniegdzie zaczęły również zbierać owady z powierzchni wody. W takich sytuacjach skuteczne okazały się imitacje chruścików z sarniej sierści. Kilkanaście lipieni złowiono na muchy suche, pozostałe z 45-ciu skusiło się na nimfy. Odnotowano 3 czterdziestaki i sporo ryb w przedziale 35 -39 cm, co chyba dobrze świadczy o aktualnej kondycji rzeki.

Bezwzględnym zwycięzcą okazał się Marcin Pogiński z elbląskiego Klubu „Głowacz“, który złowił 9 lipieni, w tym największego 42 cm i to jemu wręczyliśmy okazjonalny kufel ceramiczny oraz grafikę. W tym dniu towarzyszył mu wyjątkowy fart, gdyż wylosował również nagrodę dodatkową, podbierak ufundowany przez Marka Macińskiego, a z rąk współorganizatora zawodów Bartosza Łunkiewicza z Firmy „Edan“ odebrał drewniane pudełko z zestawem much.

Bartoszowi oraz jego żonie należą się szczególne słowa podziękowania za trud w przygotowaniu wspaniałego poczęstunku; karkówki z grilla, grochówki i smakowitych ciast, które szybko zniknęły ze stołów.

Do zobaczenia za rok nad piękną Wdą.

Robert Tracz

Klub „Pstrąg“

Zdjęcia z zawodów