Aktualności

Strona 1 z 7  » »»

Dzieło Izaaka Waltona – autorem jednego rozdziału jest jego przyjaciel Charles Cotton - po raz pierwszy ukazało się drukiem w 1653 roku w Anglii i od tego czasu miało blisko 500 wydań w świecie – więcej miała tylko Biblia.

Więcej

Warto przypomnieć, że dwa lata temu pojawił się nowy, ciekawy magazyn dla muszkarzy „Sztuka Łowienia“. Kolegów, którzy do tej pory nie mieli go w ręku, zachęcam do sięgnięcia po niego...

Więcej

rt

Denna nimfa

1.Nimfoman

Do niecodziennego zdarzenia doszło nad Dunajcem. Znany muszkarz Jędruś Rój-Niedołęga pseudonim "Nimfoman", łowiąc lipienie na nimfy, przy kolejnym wymachu trafił nimi we własne czoło. Ogłuszonego i podtopionego pechowca z objawami wstrząsu mózgu uratowali koledzy, którzy stwierdzili, że już dawno ostrzegali go by nie przesadzał z ilością ołowiu przy konstruowaniu much.
Po tym przykrym doświadczeniu Jędruś łowi w klasycznym kasku narciarskim, goglach i ochraniaczach. Kamizelkę wędkarską zamienił na kuloodporną.

2.Dola kłusola

Z Parsęty poniżej Karpina wyłowiono zwłoki kłusownika K.R. Ciało denata owinięte było przewodem elektrycznym, głowa tkwiła w kawałku sieci, a z pleców sterczał oścień. Śledztwo podjęła lokalna policja znana z bezskutecznego tropienia kłusowniczych gangów.
Baby pod karpińskim kościołem zgodnym chórem pieją, że i ta sprawa zakończy się tak jak wiele poprzednich, czyli zostanie umorzona.
Jednak tym razem baby się myliły. Po roku śledztwa policja oświadczyła, iż K.R. popełnił samobójstwo załamany słabym ciągiem tarłowym troci.
Oścień zdobi gabinet komendanta posterunku.

3.Łowisko

W jednym z okręgów zorganizowano na znanej rzece trociowej łowisko komercyjne. Do ochrony łowiska zaangażowano miejscowych pijaczków, meneli i kłusowników. Opłata dobowa za wędkowanie wynosi pół litra wódki lub dwa wina owocowe, ewentualnie zgrzewka piwa.
Nie obowiązują żadne limity połowów ani wymiary ochronne - co kto przytnie, to jego. Łowisko nie będzie zarybiane, zaplanowano natomiast cykliczne odłowy ryb siecią, prądem i petardami PTB-6.
Jeśli eksperyment się powiedzie, to utworzone zostaną kolejne łowiska na pozostałych rzekach, funkcjonujące na tych samych zasadach.

4.Zegar

Wędkarz z Warszawy Jan D. spędzający urlop nad Bugiem przy wschodniej granicy, przyciął i po kwadransie wyholował duży zegar ścienny wyprodukowany w 1921 roku w fabryce "Krasnyj abizjan" w Świerdłowsku.
Hol był bardzo trudny gdyż zegar cały czas chodził. Na brzegu, po kilku uderzeniach lewarkiem wybił ostatnią godzinę. Zdziwienie wędkarza sięgnęło zenitu kiedy ujrzał ni to "pticę" ni "rybicę" pokrytą łuską, która wydostała się z wnętrza niecodziennej zdobyczy i wydając pomruki niezadowolenia skryła się w nurtach rzeki.
Zegar po drobnej naprawie zawisł na ścianie w warszawskim mieszkaniu Jana D. wśród spreparowanych rybich głów i do dzisiaj chodzi bez zarzutu.

5.Salmonowo

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej mieszkańcy Bydlina nad Słupią wystąpili z petycją do władz wojewódzkich o zmianę nazwy miejscowości w której mieszkają, gdyż ich zdaniem obecna nazwa źle się kojarzy, głównie wędkarzom przyjezdnym.
W propozycjach mieszkańców były takie nazwy jak: Słupino, Rybno, Tarłowo, Salmonowo, Fiszermanowo, a także Wielki Bełt i Mały Bełt.
Ostatecznie wybór padł na Salmonowo.
Od tej pory, każdej jesieni, trocie i łososie nie będą już kłusowane w Bydlinie, a w Salmonowie.
Z podobnymi petycjami zamierzają wystąpić mieszkańcy Chlewnicy, Kobylnicy i Ryjewa.

6.Zboczenie tęczowe

Przeciwnicy zarybiania rzeki Redy pstrągiem tęczowym z Klubu "Denna Nimfa" w pisemnym proteście stwierdzają, że ten obcy gatunek będący symbolem kapitalistycznej gospodarki rynkowej jest niepożądany w naszych wodach.
Nocami ryje w gniazdach tarłowych troci i łososi, roznosi choroby i nie przystępuje do rozrodu z powodu tzw. zboczenia tęczowego, co w katolickim kraju jest niedopuszczalne.
W ramach protestu, powołując się na paragraf 22, podjęli uchwałę, iż stosując brygadowy system wędkowania i sztandarową metodę połowu, czyli denną nimfę z przywieszkami, wyłowią wszystkie zboczone ryby.

7. Zanęta

Rewelacyjne wyniki na XXVII Muchowym Pucharze Górnej Kłodawy, rozegranego na "nieżywej rybie", osiągnął Kolega Józef P. z Trąbek Wlk.
Dużo przed czasem złowił dorodnego miętusa, osiem jazgarzy, dwa sumiki karłowate, cztery minogi, śliza, babkę byczą, kijankę i padalca.
Tajemnicę swego błyskotliwego sukcesu chętnie wyjawił. Otóż łowił na nimfę wykonaną z "gęsiej skórki". Józef P. twierdzi, że sukces w zawodach zapewniła mu ta rewelacyjna nimfa, ale zastosowana także w postaci zanęty. Podczas wędkowania zużył około 3 kg nimf.
Metoda warta polecenia naszym kadrowiczom - sposób może nie tani, ale jakże skuteczny.

Robert Tracz