Aktualności

Strona 1 z 7  » »»

Dzieło Izaaka Waltona – autorem jednego rozdziału jest jego przyjaciel Charles Cotton - po raz pierwszy ukazało się drukiem w 1653 roku w Anglii i od tego czasu miało blisko 500 wydań w świecie – więcej miała tylko Biblia.

Więcej

Warto przypomnieć, że dwa lata temu pojawił się nowy, ciekawy magazyn dla muszkarzy „Sztuka Łowienia“. Kolegów, którzy do tej pory nie mieli go w ręku, zachęcam do sięgnięcia po niego...

Więcej

Biuletyn klubu wędkarskiego "Pstrąg"

Żyjemy w czasie szybkich i głębokich zmian. Zmiany administracyjne na mapie Polski, zmiany ustawodastwa, zmiany mentalności ludzkiej. Nie wszyscy potrafią się do tych zmian przystosować, nadążyć, zaakceptować. Czasy, w których wędkarz jechał w nieznane na zapomniane przez Boga i ludzi rzeki minęły. Nastały czasy gospodarki rynkowej, pełnej informacji. Takie czasy dają wielką szansę na rozwój, ale niosą też zagrożenia. Życzę wszystkim wędkarzom łowiącym ryby z płetwą tłuszczową, aby w nowej rzeczywistości umieli się odnaleźć, aby liczne kluby i towarzystwa wędkarskie tworzyły zdrową konkurencję, coraz lepiej gospodarując nad naszymi rzekami, i aby we wszystkich poczynaniach nie zapominać, że najważniejsze są pływające w wodzie ryby, które my wędkarze możemy łowić.

Krzysztof Machulski


Jednym z ważniejszych zadań realizowanych w klubie “Pstrąg” jest pomoc etatowym pracownikom ZO PZW Gdańsk w zarybieniach i ochronie wód górskich naszego Okręgu.
Od kilku lat klub “Pstrąg” jest gospodarzem w ramach porozumienia z ZO PZW Gdańsk “górskich” odcinków rzek Wdy i Raduni.
Członkowie naszego klubu biorą udział w kontrolach, nie tylko przy okazji wędkarskich wypadów, ale także w specjalnie przygotowanych akcjach antykłusowniczych. Po kilkuletnich działaniach, można obalić mity o kłusujących na Radunii i Wdzie zorganizowanych bandach kłusowników kradnących ryby przy pomocy sieci i agregatu prądotwórczego. Jednakże wciąż dużym problemem są “robaczkarze”, czyli “wędkarze” łowiący na wodach górskich na przynęty zwierzęce, jak i stawiający kłusownicze sznury. Przeważnie nie posiadają przy sobie dokumentów tożsamości, a odebranie im narzędzi połowu zniechęca ich do działalnia jedynie na krótki czas. Drugą grupą łowiących, spotykaną często przez klubowych strażników, są wędkarze z legitymacją PZW i aktualnymi opłatami na wody górskie, nie przestrzegający limitów połowów, okresów i innych przepisów ochronnych. Łowią według zasady “chłop żywemu nie przepuści”. Dopóki nie zrozumiemy, że pojemność naszych rzek jest ograniczona, ciągle będziemy mówić “kiedyś to były ryby”. Wędkarze - nie “przepuszczajmy” kłusolom! Nie przechodźmy obok złodziei ze spuszczoną głową - udając, że ich nie zauważamy. Jeżeli wciąż w taki sposób będziemy zachowywać się nad “naszymi” wodami, żadne kontrole i żadne zarybienia nie przyniosą zamierzonych efektów.
W klubie jest wielu wędkarzy wypuszczających złowione ryby. Dają oni szansę złowionym rybom na przystąpienia do tarła, jakże często pierwszego. Jeżeli w ciągu roku każdy z nas podaruje życie, zaledwie paru “wymiarkom”, to za 3 – 4 lata nie będziemy wracać z kolejnej wyprawy ze skwaszoną miną i tłumaczeniem, że dziś znów nie brały. Jedźmy na ryby z myślą o wspaniałym wypoczynku na świeżym powietrzu i holach dużych ryb, a nie po mięso do lodówki.
Dzięki naciskowi wędkarzy zrzeszonych w klubie “Pstrąg” zarybienia wód górskich w naszym Okręgu z roku na rok systematycznie rosną. W roku ubiegłym na zarybienie wód górskich Okręgu Gdańskiego wydano ponad 140000 PLN. Do rzek, na których gospodarujemy wpuszczono łącznie 64260 sztuk narybku i wylęgu pstrąga potokowego i 45180 sztuk narybku lipienia. Wędkarze z “Pstrąga” roznosili małe ryby w wiaderkach wpuszczając po kilka sztuk do jednego stanowiska, a także dokonywali zarybień przy pomocy specjalnego sadza połączonego z pontonem, co umożliwiało bardzo dokładne i równomierne zarybianie rzek.
Wszystkie nasze prace związane z zarybieniami były nadzorowane przez ichtiologa i wędkarza, pracownika ZO PZW Grzegorza Gęsiarza, za co chcielibyśmy mu serdecznie podziękować.

Tomasz Rykaczewski


Od kilku lat dolny odcinek rzeki Redy jest ponownie zarybiany smoltami troci wędrownej. Jesienią podczas ciągu tarłowego dojrzałe egzemplarze powracają do rzeki, lecz wędrówkę ryb na tarliska w górze rzeki uniemożliwia im jaz na wysokości miejscowości Reda. Ryby gromadzą się na krótkim odcinku przed jazem, gdzie część z nich jest odławiana przez pracowników PZW, a następnie przerzucana powyżej jazu. Ostatniej jesieni umożliwiono dotarcie w górne partie rzeki ponad 200 trociom.
Niestety sporo ryb, mimo ochrony rzeki przez patrole, złożone z wędkarzy, policjantów i strażników, pada łupem kłusowników. Pod naciskiem wędkarzy z naszego oraz innych klubów, a także Towarzystwa Przyjaciół Rzeki Redy, podjęte zostały działania, koordynowane przez ZO PZW, zmierzające do udrożnienia jazu w Redzie. Projekt zaakceptowany przez prof. R. Bartla i ichtiologów okręgowych zakłada dobudowanie w środkowej części jazu, na całej jego szerokości, dodatkowego progu niwelującego zbyt duże różnice poziomów wody pomiędzy górnym, a dolnym lustrem wody. Zakłada się, że górne przepływy nurtu rzeki we wszystkich segmentach jazu pozwolą rybom, przy właściwym prądzie wabiącym, pokonać przeszkodę. Głównym inwestorem przebudowy jazu jest hodowca ryb, pan Dowgiałło, który jest użytkownikiem jazu, i który dla celów hodowlanych wykorzystuje gros zasobów wodnych rzeki Redy. Zatwierdzenie projektu, uzyskanie pozwolenia na przebudowę i pozyskanie dodatkowych pieniędzy m. in. z Europejskiego Funduszu Ochrony Środowiska spoczywa na władzach PZW. Wariant optymistyczny określa termin rozpoczęcia inwestycji na lato roku 2000, a pesymistyczny wydłuża ten termin o rok.
My wędkarze będziemy bacznie śledzić (a także wspierać) wszystkie działania zmierzające do udrożnienia rzeki Redy, by wreszcie po wielu latach nieskoordynowanych działań, chaosu i niemocy, doczekać się w pobliżu Trójmiasta w pełni wartościowego łowiska troci, łososi, pstrągów i lipieni.

Robert Tracz


W klubie “Pstrąg" od wielu lat rozgrywane są zawody w ramach Muchowego Grand Prix. W 1999 roku spotkaliśmy się kolejno nad Wdą, Wierzycą, Redą, Radunią i Łebą. Efektem naszych połowów było złowienie i wypuszczenie z powrotem do wody 223 wymiarowych pstrągów i lipieni. Pierwsze miejsce w klasyfikacji zajął Andrzej Wawryka, kolejne Krzysztof Machulski i Tomasz Leroch.
W porozumieniu z ZO PZW Gdańsk klub “Pstrąg” organizuje corocznie cztery zawody muchowe zaliczane do Grand Prix i Kadry Muchowej Okręgu. Zwycięzca otrzymuje dyplom, puchar oraz tytuł “Wędkarza Roku”. Natomiast suma punktów zdobytych przez zawodnika w ciągu dwóch lat decyduje o jego pozycji na liście klasyfikacyjnej do Kadry Muchowej Okręgu. Aktualny Mistrz Okręgu, pierwszych ośmiu zawodników z listy klasyfikacyjnej oraz jeden zawodnik wytypowany przez trenera Kadry powoływani są do Kadry Muchowej Okręgu na okres jednego roku. W zawodach może startować każdy członek PZW, który opłacił składkę na zagospodarowanie i ochronę wód górskich w naszym Okręgu. Wszystkie zawody muchowe organizowane przez klub “Pstrąg” od 6 lat rozgrywane są “na żywej rybie”. By zminimalizować do zera prawdopodobieństwo śnięcia zaliczane są tylko wymiarowe.ryby łowione na haczyki bezzadziorowe lub pozbawione zadzioru. W roku 1999 “Wędkarzem Roku” został Ryszard Styn z klubu “Lipień”, a Mistrzem Okręgu Krzysztof Machulski z klubu “Pstrąg”.
Okręg Gdański na zawodach ogólnopolskich zaliczanych do Grand Prix i Kadry PZW aktualnie reprezentują: A. Wawryka, K. Machulski i A. Bobryk z klubu “Pstrąg”. Zawody te tradycyjnie rozgrywane są na rzekach Polski południowej - Wiśle, Dunajcu, Popradzie i Sanie. Miejscowi wędkarze startują więc z dużo lepszej pozycji. Pomimo tego drużyna Okręgu wygrała w tym roku najbardziej prestiżowe zawody im. prof. B. Romaniszyna na Dunajcu. W klasyfikacji do kadry PZW (punkty liczone w ciągu trzech lat) K. Machulski jest 16, A. Wawryka - 23, A. Bobryk - 100 (lista zawiera 360 nazwisk). W roku 1999 cztery z sześciu zawodów rozegrane zostały metodą “na żywej rybie” z obowiązkowym użyciem haczyków bez zadziorów. Wszystko wskazuje na to, że w sezonie 2000 wszystkie zawody ogólnopolskie zostaną rozegrane tą metodą. Brawo!!!

Andrzej Wawryka


W klubie “Pstrąg” mamy wielu kolegów uprawiających nie tylko wędkarstwo muchowe, ale łowiących ryby łososiowate również na spinning. W związku z tym w ramach Spinningowego Grand Prix Klubu co roku rozgrywana jest seria trzech zawodów spinningowych. Wśród nich, od wielu lat, organizowane są zawody na Gwdzie i jej dopływach. Na tych zawodach młodzi adepci sztuki poławiania pstrągów mają możliwość (pod okiem doświadczonych kolegów) poznania nowych wód.
W roku 1999 spinningowa reprezentacja klubu wzięła udział w ogólnopolskich zawodach “Pstrąg Roztocza”, gdzie została mile dostrzeżona. Impreza ta ze swą sympatyczną atmosferą daje możliwość nie tylko złowienia ładnego pstrąga, ale i poznania odległych i pięknych rzek. Dlatego też zawody te znajdują się w klubowych planach na rok 2000. Ponadto spinningiści biorą udział w większości towarzyskich zawodów klubowych, w tym typowo trociowych zawodach na Słupi.

Adam Łuczak


Co nas boli ? - brak ryb. Jest to jednak suma wielu problemów, z którymi spotykamy się na co dzień. Jeszcze niedawno największym problemem i dyżurnym tematem utyskiwań był brak sprzętu wędkarskiego. Niezawodne kołowrotki, dobre wędziska można było oglądać tylko na stronach katalogów zachodnich firm wędkarskich. Te czasy już odeszły w niepamięć, lecz każdy z nas wspomina je z nostalgią. Rzeki były rybne i czyste, a każda wyprawa była wędkarską przygodą. Obecnie oferta sklepów wędkarskich przyprawia o zawrót głowy, podczas gdy kolejne rzeki stają się wędkarską pustynią. Chciałoby się rzec: inne czasy - inne problemy.
W nowym roku życzyłbym nam wszystkim, by bezrybne rzeki odżyły i znowu można było zobaczyć pstrągi wychodzące do jętki na Raduni w Somoninie lub oczkujące lipienie na Łebie. Liczę, podobnie jak wielu z nas, że zostaną wprowadzone regulacje prawne, które powstrzymają budowę kolejnych tuczarni pstrąga tęczowego na tych nielicznych odcinkach rzek, gdzie ich jeszcze nie ma. Mam również cichą nadzieję, że staną się one mniej uciążliwe dla środowiska i nas wędkarzy, a właściciele umożliwią spokojne przechodzenie brzegami rzek bez zagrożenia ze strony luźno spuszczonych psów. Marzę, by brzegi były dostępne dla wędkarzy, a wyprawa wędkarska nie kończyła się na płocie zagradzającym dostęp do wody, jak to się zdarza nad Redą lub łataniem rozdartych na drucie kolczastym woderów lub neoprenów. Pragnę, aby wszystkie rzeki łososiowe były drożne, miały czynne i dobrze działające przepławki umożliwiające przemieszczanie się troci, pstrągów i lipieni. Chciałbym zobaczyć ciąg troci na Redzie lub działającą przepławkę przy elektrowni na Łebie w Paraszynie. Życzyłbym nam wszystkim, aby posprzątano sterty śmieci znad naszych rzek, tak psujące przyjemność obcowania z przyrodą. Może uda się też ograniczyć lub zlikwidować powszechnie pleniące się kłusownictwo na rzekach łososiowych. Proceder ten ze szczególnym natężeniem występuje na terenie dawnych województw słupskiego i koszalińskiego. Spotkania z coraz bardziej agresywnymi kłusownikami nikt z nas zapewne nie zalicza do miłych wspomnień znad wód. Chciałbym wierzyć, że częściej będzie towarzyszyło nam opamiętanie w zabieraniu ryb, powszechniejsze będzie skupienie się na pokonaniu ryby, na walce z nią, niż zabicie jej i zaopatrzenie lodówki w nową porcję mięsa. Życzyłbym nam wszystkim, a szczególnie rybom, by powszechną stała się zasada “no kill”. Bądźmy też bardziej wyrozumiali i życzliwi dla innych wędkarzy, zwłaszcza młodszych kolegów po kiju. Niech termin presja wędkarska nie oznacza wyścigu po ledwo wymiarową rybę, a tylko możliwość spotkania z innymi wędkarzami, okazję do pogaduszek i przyjemność jaką czerpie się z dobrego towarzystwa.

Tomasz Leroch

Wszystkich miłośników ryb łososiowatych zapraszamy na spotkania naszego klubu, które odbywają się w każdą pierwszą środę miesiąca w budynku ZO PZW Gdańsk ul. Rajska 2 (sala nr 11) o godz. 17.00.

Dodatkowe informacje można uzyskać u kolegi Andrzeja Wawryki tel. 3025114